poniedziałek, 19 sierpnia 2013

3.Impreza

Harry pociągną Luse na dwór, do mojego ogródka.
-Tylko nie w grządki mojej mamy!-Wrzasnęłam za nimi. Miley złapała za ramie Louisa i spojrzała zalotnie.
-To może i my popatrzymy sobie?-Spytała i przywarła do niego. Chłopak jakoś wyswobodził się z uścisku dziewczyny i podszedł do mnie
-Miley nie chce cię urazić ale...nie jednak chce cie urazić! Idę z Leslie...była pierwsza....Pa-Złapał mnie za ramiona i szybkim krokiem wyprowadził z domu.
-Serio chciałeś ją urazić?-Spytałam a chłopak się zatrzymał
-No może trochę...TAK!-Zaśmiałam się a chłopak znów ruszył w kierunku hamaku zaczepionego o dwa drzewa w ogródku. Usiedliśmy i szukaliśmy wzrokiem Lusy i Hazzy. Siedzieli pod  ścianą mojego domu i patrzyli w niebo. Spojrzałam na Tomlinson'a, patrzył na mnie. Uciekłam wzrokiem i popatrzyłam w gwiazdy.
-To wygląda jak Sharingan-Chłopak parskną śmiechem i spytał
-Okej nie wiem, co to jest?-Uśmiechnęłam się i powiedziałam nadal patrząc w niebo
-Nie zrozumiesz, to z Naruto-Lou znów się zaśmiał i powiedział
-Wiem co to Naruto! To taka bajeczka!
-To jest Anime!-Wrzasnęłam. Szatyn przytulił mnie i szepną
-No już nie wkurzaj się tak-Wywróciłam oczami i odsunęłam się od niego
-Nie wkurzam się-Powiedziałam, nagle Louis szepną pokazując ręką w jakąś gwiazdę
-Pomyśl życzenie-Spadająca gwiazdka przecięła nocne niebo. Zamknęłam oczy, skrzyżowałam palce i pomyślałam.
-Już, o czym pomyślałeś?-Spytałam chłopaka. Uśmiechną się i dotkną palcem czubka mojego nosa
-Nie mogę ci powiedzieć bo się nie spełni-Uśmiechnęłam się i poczułam, że na policzkach mam rumieńce, na szczęście było ciemno.
                                                          Oczami Lusy
Siedziałam pod ścianą a obok Styles. Nagle przeszył mnie dreszcz wywołany zimnym podmuchem wiatru. Harry momentalnie objął mnie ramieniem i przytulił do siebie. Czułam się bezpiecznie i było mi ciepło, wręcz gorąco.
-Ciekawe co tam porabia Miley-Zaśmiałam się, loczek też parskną śmiechem
-Wiesz...ona jest dziwna-Powiedział. Przytaknęłam mu. Po paru minutach wróciliśmy do mieszkania tak samo jak Leslie i Louis. Usiedliśmy znów w salonie, Miley nie miała zadowolonej miny.
-No i jak tam?-Syknęła przez zaciśnięte zęby.
-A no zimno trochę-Powiedziałam i uśmiechnęłam się do Harrego. Zdziwiłam się, że Lou....śpi?
-Ej...on śpi-Powiedziała Miley i szybko usiadła śpiącemu na kolanach
-Nie...jeszcze nie śpię a teraz spieprzaj!-Wrzasną i zrzucił dziewczynę, która wylądowała twarzą na dywanie
-Hahaha! Dywanem w twarz!-Zaczęła się śmiać Leslie.
-Leslie?-Szepnął Lou, dziewczyna nachyliła się nad nim-Mogę tu się gdzieś przespać?
-Jasne, idziesz na górę domu i masz pokój i masz łóżko i walisz w kimono
-Walić to on....nie ważne-Zaczęła Miley ale po uświadomieniu sobie jednej sprawy się powstrzymała
-Tak, wale ale młotkiem w ścianę-Zaśmiał się i ruszył na piętro.
-Dobra...to może my poszukamy pana Stylesa?-Zapropowałam
-Tylko nie Pan Styles! Nie Pan Styles! No błagam! A i Harry Styles już też usypia-Odpowiedział nam loczek leżąc na kanapie.
-Jak chcesz to obok salonu jest sypialnia moich rodziców...a na piętrze obok pokoju w, którym śpi Lou jest mój...ale tam masz nie wchodzić!-Harry uśmiechną się tylko i skierował swoje zwłoki do sypialni.
-Obudzimy ich imprezą-Szepnęłam do Leslie. Spojrzała na mnie i szepnęła
-Dzwoń po ekipe-Odpowiedziała mi. Zadzwoniłam gdzie trzeba i już po chwili dom pełen był ludzi, alkoholu, a z salony rozbrzmiewała muzyka puszczana przez naszego DJ-Grubego. Po chwili wpadł Hazza i jego przyjaciel
-Jesteście porąbane!-Wrzasnął Styles.
-Impreza kochani!-Krzyknęłam i podałam chłopakom kieliszki z wódką. Przyjęli je i zaczęli się bawić z resztą gości
                                                     Oczami Harrego
Bawiłem się w tłumie z jakimiś ludźmi, piliśmy, tańczyliśmy i ogólnie było świetnie. Nagle podeszła do mnie Miley
-Hej, słuchaj bo tam na górze ktoś coś robi i wygoniłbyś ich? Nie powinno ich chyba tam być-Zgodziłem się i poszedłem z dziewczyną na górę domu. Wszedłem pierwszy do pokoju, okazało się, że pokój był pusty. Miley  zamknęła dziwi za sobą, w pokoju było trochę ciszej niż w salonie. Podeszła do mnie i popchnęła delikatnie do tyłu, wylądowałem na łóżku. Byłem strasznie zdezorientowany, nie miałem świadomości co się dzieje. Dziewczyna usiadła mi okrakiem na kolanach i zaczęła całować jednocześnie rozpinając guziki od mojej koszuli. Rękami jeździła po moim torsie a później zjechała do moich spodni. W porę coś się stało. Do pokoju ktoś wszedł, jednak nie byłem zadowolony z tego kto to był.
-Lusa...to nie tak! Ja to wyjaśnię...-Zacząłem ale dziewczyna mi przerwała i krzyknęła
-Proszę, oszczędź sobie-Wybiegła z płaczem i skierowała się do bliżej nieokreślonego kierunku. Zapiąłem koszulę, rzuciłem pełne pogardy spojrzenie Miley i wyszedłem za blondynką.
                                              Oczami Lusy
Hazza jest okropny, myślałam,że choć trochę mnie lubi a tu był bliski stosunku z tą jędzą Miley. Zbiegłam z góry domu mojej przyjaciółki i weszłam do sypialni rodziców Leslie. Na łóżku siedzieli Lou i moja kumpela. Odkręcili się w moją stronę z rumieńcami na policzkach, nie interesowało mnie za bardzo co się stało. Rzuciłam się z płaczem na Leslie
-Harry całował się z Miley i gdyby nie ja poszli by do łóżka-Zawyłam. Dziewczyna objęła mnie a szatyn wstał
-Jadę mu wpierdolić-Powiedział z pewną powagą
-Chyba idziesz-Zwróciła mu uwagę Leslie
-To też-Dodał i wyszedł z pokoju.
-Co tak dokładnie się stało?-Spytała mnie moja przyjaciółka. Opowiedziałam jej wszystko a po mojej historii dziewczyna dodała-A może Miley go zaciągnęła po prostu?-Wzruszyłam ramionami, w tym momencie w progu pojawiła się dziewczyna
-Oj...nie wiedziałam, że tu jesteście-Wstałam gwałtownie i krzyknęłam do tej jędzy
-Zajebie ci....po prostu ci zajebie!-W tym samym czasie kiedy się na nią rzuciłam do pokoju wszedł Hazza i Lou. Zaczęłam bić się z Miley i wybiegłyśmy do salonu, widzieli to wszyscy. Doszła też reszta
-One się biją! Louis zrób coś!-Wrzasnęła Leslie. Chłopak za to krzykną
-Harry zrób coś!-Loczek ponownie wrzasną
-Leslie zrób coś!
-Harry
-Leslie
-Louis-Powiedział szatyn by zakończyć kłótnie tej dwójki. Hazza i Lou odciągnęli mnie i moją rywalkę na bok. Zaczęłam się szarpać i wydzierać do Harrego, który mnie trzymał
-Nie dotykaj mnie po tym co z nią robiłeś!  Musze zabić tą szmatę!-W tym samym momencie Styles mnie pocałował w usta, żeby uciszyć. Nie obchodziło mnie, że wszyscy się patrzą na nas. Uspokoiłam się i odeszłam na krok od loczka.
-Lusa...-Szepną, ale ja już wybiegłam z domu.
CDN
i jak?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz