wtorek, 13 sierpnia 2013

1:Poznanie

Był zimny, grudniowy dzień. Własnie teraz, pojechałam z moją przyjaciółką-Lusą na lodowisko w naszym mieście, mianowicie w Londynie. Lusa była świetna w jeździe na łyżwach. Ja za to byłam kompletną ciapą, pierwszy raz byłam na lodzie.
-Weź mnie łap!-Wrzasnęłam padając jak długa na lód. Upadek nie był aż tak ciężki, ktoś go zamortyzował. Tym kimś był jakiś chłopak. Moja kumpela podjechała do nas z gracją i zatrzymała się parę centymetrów przed nami.
-Hmm...wpadłaś na chłopaka. Ty na niego lecisz!-Krzyknęła z uśmiechem na ustach. Chłopak zbytnio nie wiedział o co chodzi bo rozmawiałyśmy po Polsku. Spojrzałam na chłopaka, zdziwiłam się, że nadal na nim leże. Wstałam momentalnie ale przez śliski lód znów upadłam,  tym razem na koleżankę.
-Nic wam się nie stało?-Spytał chłopak po angielsku. Do niego w tym czasie podjechał jakiś chłopak.
-Dwie dziewczyny na lodzie...Louis coś ty znowu zrobił?-Spytał chłopak tego pierwszego.
-Nic nam się nie stało, tak po za tym jestem Lusa Jones-Przedstawiła się moja przyjaciółka i zaczęła mnie podnosić uprzednio sama wstała.
-Ja jestem Harry Styles- Powiedział chłopak. Zauważyłam, że patrzy na moją przyjaciółkę jak w obrazek. Lusa ma branie.
- A ja Louis Tomlinson- Przedstawił się kolega Harry'ego i wyciągnął do mnie rękę. Ja bez żadnego namysłu ją uścisnęłam.
-Jestem Leslie Anderson-Przedstawiłam się uśmiechając do chłopaków. 
-Skąd jesteście piękne panie?-Spytał nas Harry patrząc na Luse. Ona to ma branie. Aż jej zazdroszczę. Na to pytanie odpowiedziała moja kumpela.
-Moi rodzice i rodzice Leslie są Polakami a my urodziłyśmy się tutaj, mówimy po Polsku i Angielsku-Wytłumaczyła wszystko. Louis popatrzył się na nas zdziwiony i spytał z uśmiechem. 
-Urodziłyście się na lodowisku?!-Cała nasza czwórka wybuchła nie pohamowanym śmiechem. 
-Chodziło mi o to, że w Anglii, w Londynie, w szpitalu, na porodówce!-Zagotowała się Lusa.
-Nie denerwuj się tak bo złość piękności szkodzi-Powiedział Styles i puścił nam perskie oczko.
-Piękna wcale nie jestem więc ni złość nie zaszkodzi!-Zaśmiała się Jones i wystawiła chłopakowi język. 
-Nieee? Ja twierdze inaczej-Uśmiechną się loczek. Wtedy jak na zawołanie ktoś krzykną do mojej przyjaciółki. Podjechał do nas jej chłopak. Mati Peterson, nie miał zadowolonej miny
-Lusa kotku, co robisz?-Spytał siląc się na miły ton głosu. 
-Rozmawiam?-Spytała odpowiadając mu na pytanie. Zauważyłam, że Harry nie był zadowolony z pojawienia się chłopaka Lusy. 
-Więc lepiej już przestań,  pozwolicie, że porwę moją ukochaną na moment?-Spytał łapiąc ją za ramiona.
-Nie! Nie pozwalam! Nara!-Krzyknęłam, po chwili gdy chłopak odjechał ze zrezygnowaniem dodałam-Dupek, nienawidzę go!-Reszta tylko się zaśmiała prócz Lusy. Pojeździłyśmy jeszcze trochę, gadając i żartując z chłopakami. Później zaprosili nas do kawiarni, zgodziłyśmy się, choć Lusa trochę niechętnie. Bała się swojego chłopaka, nie raz obrywała od niego w twarz i nie tylko. Kiedy byliśmy już na miejscu, pomimo naszych przeczeń chłopaki i tak nam postawili kakałko. Usiedliśmy przy jednym stoliku. Ja i moja koleżanka naprzeciw Harry'ego i Louisa. Na nasze nieszczęście do kawiarni wpadł zły Mateusz i siłą wyciągną moją koleżankę na zewnątrz. Harry od razu ruszył za nimi, ja i Louis też  wyszliśmy. 
-Odwal się od niej gnoju!-Wrzasną Hazza i odepchną chłopaka od dziewczyny
-Gnoju? Mam 16 lat więc sobie nie pozwalaj!-Powiedział Peterson. Lou i Harry wymienili spojrzenia i wybuchli śmiechem.
-Dla twojej informacji, ja mam 17 a mój kolega 19-Powiedział Styles. Mati zmierzył ich wzrokiem i gdy odchodził powiedział do Lusy.
-Zobaczymy się później, kiedy już ich nie będzie-Chodziło mu o Harry'ego i Louisa. Przytuliłam moją przyjaciółkę i powiedziałam.
-Chcesz u mnie przenocować? Tak będzie bezpiecznie-Zaproponowałam. Lusa zgodziła się. Podeszła do Harry'ego a Louis odciągną mnie od nich tłumacząc, że potrzebują  chwili prywatności. Przystaliśmy przy sklepie z instrumentami muzycznymi. 
-Dlaczego Lusa nie zerwie z tym Mateuszem?-Spytał mnie chłopak. Wzruszyłam tylko ramionami i zaczęłam chuchać w swoje dłonie, ponieważ nie wzięłam ze sobą rękawiczek a było potwornie zimno. Chłopak po chwili spytał znów.
-Ona się go boi?-Spojrzałam na niego i pokiwałam twierdząco głową-Nie jesteś zbyt rozmowna co?-Zaśmiał się chłopak.
-Nie chce gadać bo mi zimno-Lou uśmiechną się i przyciągną mnie do siebie-Co ty robisz?
-Jestem tak jakby dorosły, więc się nie czepiaj-Wyrwałam się z jego objęć. Hazza i Lusa doszli już do nas.
-Chce wam się do mnie wpaść? Musze się spakować-Spytała nas blondynka. Cała nasza czwórka przytaknęła  i poszliśmy do mieszkania Lusy. 
-Wróciłam!-Wrzasnęła gdy tylko byliśmy w progu. Z głębi domu odezwała się jej matka, poszliśmy na górę, do jej pokoju. 
-Twój pokój jest taki...straszny-Zdziwił się Harry widząc mroczny wystrój pokoju Lusy. 
-Tak, tak. A teraz to trzymaj-Podała chłopakowi otwartą torbę do której wpakowywała różne rzeczy. Spakowała się i razem z chłopakami poszliśmy do mnie.
CDN
No i pierwszy rozdział kochani, jak się podoba? :D 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz