Harry pociągną Luse na dwór, do mojego ogródka.
-Tylko nie w grządki mojej mamy!-Wrzasnęłam za nimi. Miley złapała za ramie Louisa i spojrzała zalotnie.
-To może i my popatrzymy sobie?-Spytała i przywarła do niego. Chłopak jakoś wyswobodził się z uścisku dziewczyny i podszedł do mnie
-Miley nie chce cię urazić ale...nie jednak chce cie urazić! Idę z Leslie...była pierwsza....Pa-Złapał mnie za ramiona i szybkim krokiem wyprowadził z domu.
-Serio chciałeś ją urazić?-Spytałam a chłopak się zatrzymał
-No może trochę...TAK!-Zaśmiałam się a chłopak znów ruszył w kierunku hamaku zaczepionego o dwa drzewa w ogródku. Usiedliśmy i szukaliśmy wzrokiem Lusy i Hazzy. Siedzieli pod ścianą mojego domu i patrzyli w niebo. Spojrzałam na Tomlinson'a, patrzył na mnie. Uciekłam wzrokiem i popatrzyłam w gwiazdy.
-To wygląda jak Sharingan-Chłopak parskną śmiechem i spytał
-Okej nie wiem, co to jest?-Uśmiechnęłam się i powiedziałam nadal patrząc w niebo
-Nie zrozumiesz, to z Naruto-Lou znów się zaśmiał i powiedział
-Wiem co to Naruto! To taka bajeczka!
-To jest Anime!-Wrzasnęłam. Szatyn przytulił mnie i szepną
-No już nie wkurzaj się tak-Wywróciłam oczami i odsunęłam się od niego
-Nie wkurzam się-Powiedziałam, nagle Louis szepną pokazując ręką w jakąś gwiazdę
-Pomyśl życzenie-Spadająca gwiazdka przecięła nocne niebo. Zamknęłam oczy, skrzyżowałam palce i pomyślałam.
-Już, o czym pomyślałeś?-Spytałam chłopaka. Uśmiechną się i dotkną palcem czubka mojego nosa
-Nie mogę ci powiedzieć bo się nie spełni-Uśmiechnęłam się i poczułam, że na policzkach mam rumieńce, na szczęście było ciemno.
Oczami Lusy
Siedziałam pod ścianą a obok Styles. Nagle przeszył mnie dreszcz wywołany zimnym podmuchem wiatru. Harry momentalnie objął mnie ramieniem i przytulił do siebie. Czułam się bezpiecznie i było mi ciepło, wręcz gorąco.
-Ciekawe co tam porabia Miley-Zaśmiałam się, loczek też parskną śmiechem
-Wiesz...ona jest dziwna-Powiedział. Przytaknęłam mu. Po paru minutach wróciliśmy do mieszkania tak samo jak Leslie i Louis. Usiedliśmy znów w salonie, Miley nie miała zadowolonej miny.
-No i jak tam?-Syknęła przez zaciśnięte zęby.
-A no zimno trochę-Powiedziałam i uśmiechnęłam się do Harrego. Zdziwiłam się, że Lou....śpi?
-Ej...on śpi-Powiedziała Miley i szybko usiadła śpiącemu na kolanach
-Nie...jeszcze nie śpię a teraz spieprzaj!-Wrzasną i zrzucił dziewczynę, która wylądowała twarzą na dywanie
-Hahaha! Dywanem w twarz!-Zaczęła się śmiać Leslie.
-Leslie?-Szepnął Lou, dziewczyna nachyliła się nad nim-Mogę tu się gdzieś przespać?
-Jasne, idziesz na górę domu i masz pokój i masz łóżko i walisz w kimono
-Walić to on....nie ważne-Zaczęła Miley ale po uświadomieniu sobie jednej sprawy się powstrzymała
-Tak, wale ale młotkiem w ścianę-Zaśmiał się i ruszył na piętro.
-Dobra...to może my poszukamy pana Stylesa?-Zapropowałam
-Tylko nie Pan Styles! Nie Pan Styles! No błagam! A i Harry Styles już też usypia-Odpowiedział nam loczek leżąc na kanapie.
-Jak chcesz to obok salonu jest sypialnia moich rodziców...a na piętrze obok pokoju w, którym śpi Lou jest mój...ale tam masz nie wchodzić!-Harry uśmiechną się tylko i skierował swoje zwłoki do sypialni.
-Obudzimy ich imprezą-Szepnęłam do Leslie. Spojrzała na mnie i szepnęła
-Dzwoń po ekipe-Odpowiedziała mi. Zadzwoniłam gdzie trzeba i już po chwili dom pełen był ludzi, alkoholu, a z salony rozbrzmiewała muzyka puszczana przez naszego DJ-Grubego. Po chwili wpadł Hazza i jego przyjaciel
-Jesteście porąbane!-Wrzasnął Styles.
-Impreza kochani!-Krzyknęłam i podałam chłopakom kieliszki z wódką. Przyjęli je i zaczęli się bawić z resztą gości
Oczami Harrego
Bawiłem się w tłumie z jakimiś ludźmi, piliśmy, tańczyliśmy i ogólnie było świetnie. Nagle podeszła do mnie Miley
-Hej, słuchaj bo tam na górze ktoś coś robi i wygoniłbyś ich? Nie powinno ich chyba tam być-Zgodziłem się i poszedłem z dziewczyną na górę domu. Wszedłem pierwszy do pokoju, okazało się, że pokój był pusty. Miley zamknęła dziwi za sobą, w pokoju było trochę ciszej niż w salonie. Podeszła do mnie i popchnęła delikatnie do tyłu, wylądowałem na łóżku. Byłem strasznie zdezorientowany, nie miałem świadomości co się dzieje. Dziewczyna usiadła mi okrakiem na kolanach i zaczęła całować jednocześnie rozpinając guziki od mojej koszuli. Rękami jeździła po moim torsie a później zjechała do moich spodni. W porę coś się stało. Do pokoju ktoś wszedł, jednak nie byłem zadowolony z tego kto to był.
-Lusa...to nie tak! Ja to wyjaśnię...-Zacząłem ale dziewczyna mi przerwała i krzyknęła
-Proszę, oszczędź sobie-Wybiegła z płaczem i skierowała się do bliżej nieokreślonego kierunku. Zapiąłem koszulę, rzuciłem pełne pogardy spojrzenie Miley i wyszedłem za blondynką.
Oczami Lusy
Hazza jest okropny, myślałam,że choć trochę mnie lubi a tu był bliski stosunku z tą jędzą Miley. Zbiegłam z góry domu mojej przyjaciółki i weszłam do sypialni rodziców Leslie. Na łóżku siedzieli Lou i moja kumpela. Odkręcili się w moją stronę z rumieńcami na policzkach, nie interesowało mnie za bardzo co się stało. Rzuciłam się z płaczem na Leslie
-Harry całował się z Miley i gdyby nie ja poszli by do łóżka-Zawyłam. Dziewczyna objęła mnie a szatyn wstał
-Jadę mu wpierdolić-Powiedział z pewną powagą
-Chyba idziesz-Zwróciła mu uwagę Leslie
-To też-Dodał i wyszedł z pokoju.
-Co tak dokładnie się stało?-Spytała mnie moja przyjaciółka. Opowiedziałam jej wszystko a po mojej historii dziewczyna dodała-A może Miley go zaciągnęła po prostu?-Wzruszyłam ramionami, w tym momencie w progu pojawiła się dziewczyna
-Oj...nie wiedziałam, że tu jesteście-Wstałam gwałtownie i krzyknęłam do tej jędzy
-Zajebie ci....po prostu ci zajebie!-W tym samym czasie kiedy się na nią rzuciłam do pokoju wszedł Hazza i Lou. Zaczęłam bić się z Miley i wybiegłyśmy do salonu, widzieli to wszyscy. Doszła też reszta
-One się biją! Louis zrób coś!-Wrzasnęła Leslie. Chłopak za to krzykną
-Harry zrób coś!-Loczek ponownie wrzasną
-Leslie zrób coś!
-Harry
-Leslie
-Louis-Powiedział szatyn by zakończyć kłótnie tej dwójki. Hazza i Lou odciągnęli mnie i moją rywalkę na bok. Zaczęłam się szarpać i wydzierać do Harrego, który mnie trzymał
-Nie dotykaj mnie po tym co z nią robiłeś! Musze zabić tą szmatę!-W tym samym momencie Styles mnie pocałował w usta, żeby uciszyć. Nie obchodziło mnie, że wszyscy się patrzą na nas. Uspokoiłam się i odeszłam na krok od loczka.
-Lusa...-Szepną, ale ja już wybiegłam z domu.
CDN
i jak?
Inna Historia One Direction
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
sobota, 17 sierpnia 2013
2:Nocowanko
Szliśmy gadając i śmiejąc się do rozpuku. Lusa rozpromieniła się i nie myślała o kłopotliwym chłopaku. Doszliśmy do mojego niewielkiego domu na przedmieściach. Rodziców nie było, praca. Otworzyłam dziwi i wpuściłam resztę do środka. Na stole leżała karteczka od moich rodziców okazało się, że ma ich nie być przez parę dni, mam nie robić imprez i nie spraszać chłopaków oraz być odpowiedzialna. Podsumowując: Zrobię imprezę na rzecz zakochania się Lusy i Harry'ego, zaproszę chłopców i będę kompletnie nie odpowiedzialną, rozkapryszoną, nastolatką z butelką piwa w ręce. Poszłam do salonu z tacą picia w ręce.
-Robimy imprezę, zapraszamy chłopaków i Miley oraz dziewczyny i pana z piwem-Wytłumaczyłam na wstępie
-Miley to nie dziewczyna?-Spytała mnie moja koleżanka mając na myśli naszą przyjaciółkę
-Nie...to osobniak!-Wrzasnęłam. Lusa zdziwiła się i spytała
-A nie obojnak?-Spytała znów przyjaciółka
-To też-Uśmiechnęłam się i usiadłam obok chłopaków. Nie dane mi było posiedzieć długo ponieważ ktoś zapukał do dziwi.
-Hej Leslie!-Wrzasnęła piskliwym głosem Miley i podbiegła, żeby mnie uściskać a później Luse. Zatrzymała się widząc Harrego i Louisa.
-Ta Hej Miley, poznaj to Harry i Louis-Przedstawiłam ich sobie i oparłam się nonszalancko o kanapę. Miley patrzyła się na Hazze i Lou wzrokiem typu ,,Wyglądasz bosko a teraz mnie przeleć" Nie spodobało mi się to. Dziewczyna przyłączyła się do naszego małego grona. Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Od lewej Lou, Miley, Harry, Lusa i ja.
-Może zagramy w butelkę?!-Spytała Miley, ona zawsze ma porąbane pomysły. Jednak wszyscy się zgodziliśmy. Usiedliśmy na podłodze w salonie i Lusa zakręciła pierwsza butelką. Wypadło na Miley
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytała. Brunetka szybko odpowiedziała
-Wyzwanie-Lusa zamyśliła się przez chwilę i odpowiedziała po chwili
-Wyjdź na ulicę i trzy razy krzyknij: ''Jestem pedałem''-Zdziwiłam się trochę dziewczyna ma krzyczeć, że jest pedałem. Miley bez marudzenia wyszła i krzyknęła. Powróciła do nas i zakręciła butelką. Wypadło na Harrego.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytała patrząc się w niego znów tym samym wzrokiem (,,Wyglądasz bosko a teraz mnie przeleć")
-Pytanie-Powiedział szybko widząc wzrok dziewczyny
-Która z nas jest tu najładniejsza?-Wypięła cycki do przodu by ''ułatwić'' mu zadanie.
-Yyy...noo...taa...yyy...Louis?
-A tak na poważnie?-Spytała znów Miley
-Skoro chcesz wiedzieć, odpowiedz jest bardzo prosta!LUSA!-Wydarł się na całego. Ja oczywiście zażartowałam.
-A pierwszą nagrodę w kategorii Letni Chamski Podryw wygrywa HARRY STYLES!-Wszyscy położyliśmy się ze śmiechu na dywan.
-Popatrzyłbym w gwiazdy ale jest słońce-Powiedział beznamiętnie Louis wgapiając się w sufit. Spojrzałam na niego zdziwiona i powiedziałam sama nie wiedząc co właściwie robię
-Jak chcesz możemy popatrzeć jak będzie ciemno-Lusa spojrzała na mnie i się zaśmiała. Uświadomiłam sobie co zrobiłam i szybko chciałam się wybronić-Znaczyło mi, że my wszyscy a nie ty i ja...fuck....dobra grajmy dalej-Usiadłam jako pierwsza i podałam loczkowi butelkę. Zakręcił i wypadło na mnie.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytał uśmiechając się.
-Pytanie-Odpowiedziałam bojąc się trochę
-Jaki ja i Lou jesteśmy?-Uśmiechną się ponownie a ja zastanowiłam się przez chwilę
-No...ty jesteś...zabawny, masz fajne włosy, ładny uśmiech, moja koleżanka na ciebie leci, umiesz jeździć na łyżwach i bronisz Luse...czyli jesteś fajny i jesteś starszy od nas, to by było na tyle-Powiedziałam wszystko na jednym oddechu, już chciałam zakręcić butelką ale jak na złość Harry znów się odezwał
-A jaki jest Louis?-Wywróciłam oczami i powiedziałam
-On jest...zabawny, ma fajne włosy, ładny uśmiech, moje alter ego na niego leci, umie jeździć na łyżwach, amortyzuje moje upadki, broni Luse, ciebie i takie tam, ogrzewa ludzi, i jest taki...-Zamyśliłam się ale Miley wystrzeliła z nienormalną podpowiedzą
-Pociągający?!
-Chciałam powiedzieć Fajny ale to też może być-Uśmiechnęłam się czując zdziwienie z własnej głupoty. Zakręciłam butelką i padło na Luse. Wybrała wyzwanie miała nas wszystkich przytulić, najbardziej mi zależało, żeby przytuliła Harrego. Zrobiła to i zakręciła butelką, wypadło na Louisa.
-Okej to co wybierasz?-Spytała z niechęcią po przytuleniu Miley.
-Pytanie
-Powiedz co sądzisz o mnie i Leslie-Popatrzyła ze śmiechem na Miley. Później przeniosła wzrok na Harrego, na mnie i w końcu na Louisa.
-To tak, ty jesteś ładna, miła, masz zwalonego chłopaka którego nie lubię, jeździsz na łyżwach jak zawodowiec, masz fajne poczucie humoru, mój bliski przyjaciel na ciebie leci-W tym momencie Hazza grzmotną go w tył głowy-Taa..i ogólnie wszystko u ciebie fajnie....A co sądzę o Leslie? Miła, ładna, nie jest aż taka ciężka jak spada na mnie, w ogóle nie umie jeździć...chyba powinienem ją pouczyć...ktoś tam na nią leci, jest straszną ciapą i gapą ale to nic...nie bierze rękawiczek i jest wtedy eskimosem...dobranoc-Zakończył i zakręcił butelką. Po paru rundach zakończyliśmy granie, jak zauważyła Miley było ciemno.
-Teraz możesz się pogapić w gwiazdy Romeo-Skomentował Hazza zachowanie Louisa, który wystawiał łeb przez okno
-Nie udawaj, że też nie chcesz?!-Zagotował się i wystawił loczkowi język.
-Taa...tak trochę to chce-Przyznał mu racje i spojrzał na Luse-Chodź, szepną i pociągną ją na dwór za rękę.
CDN
Ciapciarapciap phyyy kolejny rozdział :D
-Robimy imprezę, zapraszamy chłopaków i Miley oraz dziewczyny i pana z piwem-Wytłumaczyłam na wstępie
-Miley to nie dziewczyna?-Spytała mnie moja koleżanka mając na myśli naszą przyjaciółkę
-Nie...to osobniak!-Wrzasnęłam. Lusa zdziwiła się i spytała
-A nie obojnak?-Spytała znów przyjaciółka
-To też-Uśmiechnęłam się i usiadłam obok chłopaków. Nie dane mi było posiedzieć długo ponieważ ktoś zapukał do dziwi.
-Hej Leslie!-Wrzasnęła piskliwym głosem Miley i podbiegła, żeby mnie uściskać a później Luse. Zatrzymała się widząc Harrego i Louisa.
-Ta Hej Miley, poznaj to Harry i Louis-Przedstawiłam ich sobie i oparłam się nonszalancko o kanapę. Miley patrzyła się na Hazze i Lou wzrokiem typu ,,Wyglądasz bosko a teraz mnie przeleć" Nie spodobało mi się to. Dziewczyna przyłączyła się do naszego małego grona. Usiedliśmy wszyscy na kanapie. Od lewej Lou, Miley, Harry, Lusa i ja.
-Może zagramy w butelkę?!-Spytała Miley, ona zawsze ma porąbane pomysły. Jednak wszyscy się zgodziliśmy. Usiedliśmy na podłodze w salonie i Lusa zakręciła pierwsza butelką. Wypadło na Miley
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytała. Brunetka szybko odpowiedziała
-Wyzwanie-Lusa zamyśliła się przez chwilę i odpowiedziała po chwili
-Wyjdź na ulicę i trzy razy krzyknij: ''Jestem pedałem''-Zdziwiłam się trochę dziewczyna ma krzyczeć, że jest pedałem. Miley bez marudzenia wyszła i krzyknęła. Powróciła do nas i zakręciła butelką. Wypadło na Harrego.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytała patrząc się w niego znów tym samym wzrokiem (,,Wyglądasz bosko a teraz mnie przeleć")
-Pytanie-Powiedział szybko widząc wzrok dziewczyny
-Która z nas jest tu najładniejsza?-Wypięła cycki do przodu by ''ułatwić'' mu zadanie.
-Yyy...noo...taa...yyy...Louis?
-A tak na poważnie?-Spytała znów Miley
-Skoro chcesz wiedzieć, odpowiedz jest bardzo prosta!LUSA!-Wydarł się na całego. Ja oczywiście zażartowałam.
-A pierwszą nagrodę w kategorii Letni Chamski Podryw wygrywa HARRY STYLES!-Wszyscy położyliśmy się ze śmiechu na dywan.
-Popatrzyłbym w gwiazdy ale jest słońce-Powiedział beznamiętnie Louis wgapiając się w sufit. Spojrzałam na niego zdziwiona i powiedziałam sama nie wiedząc co właściwie robię
-Jak chcesz możemy popatrzeć jak będzie ciemno-Lusa spojrzała na mnie i się zaśmiała. Uświadomiłam sobie co zrobiłam i szybko chciałam się wybronić-Znaczyło mi, że my wszyscy a nie ty i ja...fuck....dobra grajmy dalej-Usiadłam jako pierwsza i podałam loczkowi butelkę. Zakręcił i wypadło na mnie.
-Pytanie czy wyzwanie?-Spytał uśmiechając się.
-Pytanie-Odpowiedziałam bojąc się trochę
-Jaki ja i Lou jesteśmy?-Uśmiechną się ponownie a ja zastanowiłam się przez chwilę
-No...ty jesteś...zabawny, masz fajne włosy, ładny uśmiech, moja koleżanka na ciebie leci, umiesz jeździć na łyżwach i bronisz Luse...czyli jesteś fajny i jesteś starszy od nas, to by było na tyle-Powiedziałam wszystko na jednym oddechu, już chciałam zakręcić butelką ale jak na złość Harry znów się odezwał
-A jaki jest Louis?-Wywróciłam oczami i powiedziałam
-On jest...zabawny, ma fajne włosy, ładny uśmiech, moje alter ego na niego leci, umie jeździć na łyżwach, amortyzuje moje upadki, broni Luse, ciebie i takie tam, ogrzewa ludzi, i jest taki...-Zamyśliłam się ale Miley wystrzeliła z nienormalną podpowiedzą
-Pociągający?!
-Chciałam powiedzieć Fajny ale to też może być-Uśmiechnęłam się czując zdziwienie z własnej głupoty. Zakręciłam butelką i padło na Luse. Wybrała wyzwanie miała nas wszystkich przytulić, najbardziej mi zależało, żeby przytuliła Harrego. Zrobiła to i zakręciła butelką, wypadło na Louisa.
-Okej to co wybierasz?-Spytała z niechęcią po przytuleniu Miley.
-Pytanie
-Powiedz co sądzisz o mnie i Leslie-Popatrzyła ze śmiechem na Miley. Później przeniosła wzrok na Harrego, na mnie i w końcu na Louisa.
-To tak, ty jesteś ładna, miła, masz zwalonego chłopaka którego nie lubię, jeździsz na łyżwach jak zawodowiec, masz fajne poczucie humoru, mój bliski przyjaciel na ciebie leci-W tym momencie Hazza grzmotną go w tył głowy-Taa..i ogólnie wszystko u ciebie fajnie....A co sądzę o Leslie? Miła, ładna, nie jest aż taka ciężka jak spada na mnie, w ogóle nie umie jeździć...chyba powinienem ją pouczyć...ktoś tam na nią leci, jest straszną ciapą i gapą ale to nic...nie bierze rękawiczek i jest wtedy eskimosem...dobranoc-Zakończył i zakręcił butelką. Po paru rundach zakończyliśmy granie, jak zauważyła Miley było ciemno.
-Teraz możesz się pogapić w gwiazdy Romeo-Skomentował Hazza zachowanie Louisa, który wystawiał łeb przez okno
-Nie udawaj, że też nie chcesz?!-Zagotował się i wystawił loczkowi język.
-Taa...tak trochę to chce-Przyznał mu racje i spojrzał na Luse-Chodź, szepną i pociągną ją na dwór za rękę.
CDN
Ciapciarapciap phyyy kolejny rozdział :D
wtorek, 13 sierpnia 2013
1:Poznanie
Był zimny, grudniowy dzień. Własnie teraz, pojechałam z moją przyjaciółką-Lusą na lodowisko w naszym mieście, mianowicie w Londynie. Lusa była świetna w jeździe na łyżwach. Ja za to byłam kompletną ciapą, pierwszy raz byłam na lodzie.
-Weź mnie łap!-Wrzasnęłam padając jak długa na lód. Upadek nie był aż tak ciężki, ktoś go zamortyzował. Tym kimś był jakiś chłopak. Moja kumpela podjechała do nas z gracją i zatrzymała się parę centymetrów przed nami.
-Hmm...wpadłaś na chłopaka. Ty na niego lecisz!-Krzyknęła z uśmiechem na ustach. Chłopak zbytnio nie wiedział o co chodzi bo rozmawiałyśmy po Polsku. Spojrzałam na chłopaka, zdziwiłam się, że nadal na nim leże. Wstałam momentalnie ale przez śliski lód znów upadłam, tym razem na koleżankę.
-Nic wam się nie stało?-Spytał chłopak po angielsku. Do niego w tym czasie podjechał jakiś chłopak.
-Dwie dziewczyny na lodzie...Louis coś ty znowu zrobił?-Spytał chłopak tego pierwszego.
-Nic nam się nie stało, tak po za tym jestem Lusa Jones-Przedstawiła się moja przyjaciółka i zaczęła mnie podnosić uprzednio sama wstała.
-Ja jestem Harry Styles- Powiedział chłopak. Zauważyłam, że patrzy na moją przyjaciółkę jak w obrazek. Lusa ma branie.
- A ja Louis Tomlinson- Przedstawił się kolega Harry'ego i wyciągnął do mnie rękę. Ja bez żadnego namysłu ją uścisnęłam.
-Jestem Leslie Anderson-Przedstawiłam się uśmiechając do chłopaków.
-Skąd jesteście piękne panie?-Spytał nas Harry patrząc na Luse. Ona to ma branie. Aż jej zazdroszczę. Na to pytanie odpowiedziała moja kumpela.
-Moi rodzice i rodzice Leslie są Polakami a my urodziłyśmy się tutaj, mówimy po Polsku i Angielsku-Wytłumaczyła wszystko. Louis popatrzył się na nas zdziwiony i spytał z uśmiechem.
-Urodziłyście się na lodowisku?!-Cała nasza czwórka wybuchła nie pohamowanym śmiechem.
-Chodziło mi o to, że w Anglii, w Londynie, w szpitalu, na porodówce!-Zagotowała się Lusa.
-Nie denerwuj się tak bo złość piękności szkodzi-Powiedział Styles i puścił nam perskie oczko.
-Piękna wcale nie jestem więc ni złość nie zaszkodzi!-Zaśmiała się Jones i wystawiła chłopakowi język.
-Nieee? Ja twierdze inaczej-Uśmiechną się loczek. Wtedy jak na zawołanie ktoś krzykną do mojej przyjaciółki. Podjechał do nas jej chłopak. Mati Peterson, nie miał zadowolonej miny
-Lusa kotku, co robisz?-Spytał siląc się na miły ton głosu.
-Rozmawiam?-Spytała odpowiadając mu na pytanie. Zauważyłam, że Harry nie był zadowolony z pojawienia się chłopaka Lusy.
-Więc lepiej już przestań, pozwolicie, że porwę moją ukochaną na moment?-Spytał łapiąc ją za ramiona.
-Nie! Nie pozwalam! Nara!-Krzyknęłam, po chwili gdy chłopak odjechał ze zrezygnowaniem dodałam-Dupek, nienawidzę go!-Reszta tylko się zaśmiała prócz Lusy. Pojeździłyśmy jeszcze trochę, gadając i żartując z chłopakami. Później zaprosili nas do kawiarni, zgodziłyśmy się, choć Lusa trochę niechętnie. Bała się swojego chłopaka, nie raz obrywała od niego w twarz i nie tylko. Kiedy byliśmy już na miejscu, pomimo naszych przeczeń chłopaki i tak nam postawili kakałko. Usiedliśmy przy jednym stoliku. Ja i moja koleżanka naprzeciw Harry'ego i Louisa. Na nasze nieszczęście do kawiarni wpadł zły Mateusz i siłą wyciągną moją koleżankę na zewnątrz. Harry od razu ruszył za nimi, ja i Louis też wyszliśmy.
-Odwal się od niej gnoju!-Wrzasną Hazza i odepchną chłopaka od dziewczyny
-Gnoju? Mam 16 lat więc sobie nie pozwalaj!-Powiedział Peterson. Lou i Harry wymienili spojrzenia i wybuchli śmiechem.
-Dla twojej informacji, ja mam 17 a mój kolega 19-Powiedział Styles. Mati zmierzył ich wzrokiem i gdy odchodził powiedział do Lusy.
-Zobaczymy się później, kiedy już ich nie będzie-Chodziło mu o Harry'ego i Louisa. Przytuliłam moją przyjaciółkę i powiedziałam.
-Chcesz u mnie przenocować? Tak będzie bezpiecznie-Zaproponowałam. Lusa zgodziła się. Podeszła do Harry'ego a Louis odciągną mnie od nich tłumacząc, że potrzebują chwili prywatności. Przystaliśmy przy sklepie z instrumentami muzycznymi.
-Dlaczego Lusa nie zerwie z tym Mateuszem?-Spytał mnie chłopak. Wzruszyłam tylko ramionami i zaczęłam chuchać w swoje dłonie, ponieważ nie wzięłam ze sobą rękawiczek a było potwornie zimno. Chłopak po chwili spytał znów.
-Ona się go boi?-Spojrzałam na niego i pokiwałam twierdząco głową-Nie jesteś zbyt rozmowna co?-Zaśmiał się chłopak.
-Nie chce gadać bo mi zimno-Lou uśmiechną się i przyciągną mnie do siebie-Co ty robisz?
-Jestem tak jakby dorosły, więc się nie czepiaj-Wyrwałam się z jego objęć. Hazza i Lusa doszli już do nas.
-Chce wam się do mnie wpaść? Musze się spakować-Spytała nas blondynka. Cała nasza czwórka przytaknęła i poszliśmy do mieszkania Lusy.
-Wróciłam!-Wrzasnęła gdy tylko byliśmy w progu. Z głębi domu odezwała się jej matka, poszliśmy na górę, do jej pokoju.
-Twój pokój jest taki...straszny-Zdziwił się Harry widząc mroczny wystrój pokoju Lusy.
-Tak, tak. A teraz to trzymaj-Podała chłopakowi otwartą torbę do której wpakowywała różne rzeczy. Spakowała się i razem z chłopakami poszliśmy do mnie.
CDN
No i pierwszy rozdział kochani, jak się podoba? :D
-Weź mnie łap!-Wrzasnęłam padając jak długa na lód. Upadek nie był aż tak ciężki, ktoś go zamortyzował. Tym kimś był jakiś chłopak. Moja kumpela podjechała do nas z gracją i zatrzymała się parę centymetrów przed nami.
-Hmm...wpadłaś na chłopaka. Ty na niego lecisz!-Krzyknęła z uśmiechem na ustach. Chłopak zbytnio nie wiedział o co chodzi bo rozmawiałyśmy po Polsku. Spojrzałam na chłopaka, zdziwiłam się, że nadal na nim leże. Wstałam momentalnie ale przez śliski lód znów upadłam, tym razem na koleżankę.
-Nic wam się nie stało?-Spytał chłopak po angielsku. Do niego w tym czasie podjechał jakiś chłopak.
-Dwie dziewczyny na lodzie...Louis coś ty znowu zrobił?-Spytał chłopak tego pierwszego.
-Nic nam się nie stało, tak po za tym jestem Lusa Jones-Przedstawiła się moja przyjaciółka i zaczęła mnie podnosić uprzednio sama wstała.
-Ja jestem Harry Styles- Powiedział chłopak. Zauważyłam, że patrzy na moją przyjaciółkę jak w obrazek. Lusa ma branie.
- A ja Louis Tomlinson- Przedstawił się kolega Harry'ego i wyciągnął do mnie rękę. Ja bez żadnego namysłu ją uścisnęłam.
-Jestem Leslie Anderson-Przedstawiłam się uśmiechając do chłopaków.
-Skąd jesteście piękne panie?-Spytał nas Harry patrząc na Luse. Ona to ma branie. Aż jej zazdroszczę. Na to pytanie odpowiedziała moja kumpela.
-Moi rodzice i rodzice Leslie są Polakami a my urodziłyśmy się tutaj, mówimy po Polsku i Angielsku-Wytłumaczyła wszystko. Louis popatrzył się na nas zdziwiony i spytał z uśmiechem.
-Urodziłyście się na lodowisku?!-Cała nasza czwórka wybuchła nie pohamowanym śmiechem.
-Chodziło mi o to, że w Anglii, w Londynie, w szpitalu, na porodówce!-Zagotowała się Lusa.
-Nie denerwuj się tak bo złość piękności szkodzi-Powiedział Styles i puścił nam perskie oczko.
-Piękna wcale nie jestem więc ni złość nie zaszkodzi!-Zaśmiała się Jones i wystawiła chłopakowi język.
-Nieee? Ja twierdze inaczej-Uśmiechną się loczek. Wtedy jak na zawołanie ktoś krzykną do mojej przyjaciółki. Podjechał do nas jej chłopak. Mati Peterson, nie miał zadowolonej miny
-Lusa kotku, co robisz?-Spytał siląc się na miły ton głosu.
-Rozmawiam?-Spytała odpowiadając mu na pytanie. Zauważyłam, że Harry nie był zadowolony z pojawienia się chłopaka Lusy.
-Więc lepiej już przestań, pozwolicie, że porwę moją ukochaną na moment?-Spytał łapiąc ją za ramiona.
-Nie! Nie pozwalam! Nara!-Krzyknęłam, po chwili gdy chłopak odjechał ze zrezygnowaniem dodałam-Dupek, nienawidzę go!-Reszta tylko się zaśmiała prócz Lusy. Pojeździłyśmy jeszcze trochę, gadając i żartując z chłopakami. Później zaprosili nas do kawiarni, zgodziłyśmy się, choć Lusa trochę niechętnie. Bała się swojego chłopaka, nie raz obrywała od niego w twarz i nie tylko. Kiedy byliśmy już na miejscu, pomimo naszych przeczeń chłopaki i tak nam postawili kakałko. Usiedliśmy przy jednym stoliku. Ja i moja koleżanka naprzeciw Harry'ego i Louisa. Na nasze nieszczęście do kawiarni wpadł zły Mateusz i siłą wyciągną moją koleżankę na zewnątrz. Harry od razu ruszył za nimi, ja i Louis też wyszliśmy.
-Odwal się od niej gnoju!-Wrzasną Hazza i odepchną chłopaka od dziewczyny
-Gnoju? Mam 16 lat więc sobie nie pozwalaj!-Powiedział Peterson. Lou i Harry wymienili spojrzenia i wybuchli śmiechem.
-Dla twojej informacji, ja mam 17 a mój kolega 19-Powiedział Styles. Mati zmierzył ich wzrokiem i gdy odchodził powiedział do Lusy.
-Zobaczymy się później, kiedy już ich nie będzie-Chodziło mu o Harry'ego i Louisa. Przytuliłam moją przyjaciółkę i powiedziałam.
-Chcesz u mnie przenocować? Tak będzie bezpiecznie-Zaproponowałam. Lusa zgodziła się. Podeszła do Harry'ego a Louis odciągną mnie od nich tłumacząc, że potrzebują chwili prywatności. Przystaliśmy przy sklepie z instrumentami muzycznymi.
-Dlaczego Lusa nie zerwie z tym Mateuszem?-Spytał mnie chłopak. Wzruszyłam tylko ramionami i zaczęłam chuchać w swoje dłonie, ponieważ nie wzięłam ze sobą rękawiczek a było potwornie zimno. Chłopak po chwili spytał znów.
-Ona się go boi?-Spojrzałam na niego i pokiwałam twierdząco głową-Nie jesteś zbyt rozmowna co?-Zaśmiał się chłopak.
-Nie chce gadać bo mi zimno-Lou uśmiechną się i przyciągną mnie do siebie-Co ty robisz?
-Jestem tak jakby dorosły, więc się nie czepiaj-Wyrwałam się z jego objęć. Hazza i Lusa doszli już do nas.
-Chce wam się do mnie wpaść? Musze się spakować-Spytała nas blondynka. Cała nasza czwórka przytaknęła i poszliśmy do mieszkania Lusy.
-Wróciłam!-Wrzasnęła gdy tylko byliśmy w progu. Z głębi domu odezwała się jej matka, poszliśmy na górę, do jej pokoju.
-Twój pokój jest taki...straszny-Zdziwił się Harry widząc mroczny wystrój pokoju Lusy.
-Tak, tak. A teraz to trzymaj-Podała chłopakowi otwartą torbę do której wpakowywała różne rzeczy. Spakowała się i razem z chłopakami poszliśmy do mnie.
CDN
No i pierwszy rozdział kochani, jak się podoba? :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)